Mary

Mary wygrała swoją sprawę w sądzie, ale niestety wygrana była gorzka. Jej stan zdrowia dalej się pogarszał i odeszła za tęczowy most 14.05.2026.

Mary to wyjątkowa kucynka, która trafiła do naszej fundacji w wyniku interwencji przeprowadzonej po zgłoszeniu o zaniedbanym koniku. Jej historia jest poruszająca szczególnie dlatego, że to dziecko jako pierwsze zauważyło jej cierpienie – zobaczyło, że kucyk leży i nie może wstać, i poprosiło rodziców o pomoc. To oni przekazali nam zgłoszenie. Gdy przyjechaliśmy na miejsce, zobaczyliśmy Mary leżącą na łące. Już po chwili było jasne, że coś jest bardzo nie tak. Gdy z trudem podniosła się na nogi, zobaczyliśmy przyczynę jej bólu: potwornie przerośnięte kopyta, które uniemożliwiały jej normalne poruszanie się. Była przywiązana łańcuchem na środku pustej łąki — bez wody, bez schronienia, bez towarzystwa innych koni. Całkowicie sama, zrezygnowana, nieufna. Każdy krok sprawiał jej ogromny ból. Dokonaliśmy interwencyjnego odbioru, a następnie złożyliśmy zawiadomienie karne. Sprawa jest w toku.

Po przyjeździe do fundacji Mary natychmiast została zbadana przez lekarza weterynarii. Stwierdzono poważne problemy ze stawami, wynikające z długotrwałego zaniedbania i braku korekcji kopyt. Po konsultacji kowal rozpoczął proces stopniowego skracania przerośniętych kopyt, a następnie założył jej buty ortopedyczne, które pomagają jej w poruszaniu się i przynoszą ulgę.

Mary okazała się niezwykle dzielna – cierpliwa, chociaż niepozbawiona charakteru. Z każdym dniem uczy się ufać ludziom, odzyskuje siłę i odwagę, ale wciąż wymaga troskliwej opieki, leczenia i wsparcia. Jest też zadziorna i ma swoje zdanie — potrafi wyraźnie pokazać, kiedy coś jej się nie podoba, dlatego trzeba przy niej uważać i szanować jej granice.

Największy problem: krzywe i obolałe nóżki

Najlepszy kumpel: Filuś